Klika waznych rzeczy.
Szczurek, który biega po pokoju i jeszcze chowa się za piecem. Przynajmniej mogę być pewna, że wszystkie niedostępne zakamarki są wymiecione szczurzym ogonem. Za to sam zainteresowany zmienił nieco kolor ze szlachetnego błękitnego na smolisto szary. Właśnie ukradł mi ogryzek z jabłka i gdzies z nim biegnie...Wracaj!!!:)
Film Coco avant Chanel, który bardzo mnie poruszył i dał wiele do myślenia. Film jak film, ale jak to zwykle ze mną bywa - w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Hmmm...Piękna rola, naprawdę warty obejrzenia chociaż faktycznie jest w nim więcej Coco niż Chanel;)
Idea wlasnej działalności gospodarczej. Idea przerasta działanie.
Dużo więcej idei.
I jeszcze trochę.
Uczę się pisać na nowo. Uczę sie rysować na nowo, właśnie odkryłam kolory, jakieś dwa dni temu, na razie zachwycam się ich czystą (prosto-z-tubki) formą. Więc wszytsko wokół jest takie uroczo kiczowate.
A teraz gdzieś sobie jadę, zaraz wracam
sobota, 11 lipca 2009
niedziela, 5 lipca 2009
Jest czwarta w nocy, piszę przez chwilę...
Jest czwarta w nocy, piszę przez chwilę...
Na czym polega mój problem, czym jest kłoda, którą sama sobie rzucam pod nogi? Hm?
Tak się mówi, żeby zawsze być sobą. Ale jak zaczniesz być w pełni sobą w towarzystwie kogoś o innym rytmie, okazuje się, że ty nie jesteś sobą, że na pewno udajesz, że komplikujesz, blah, blah, blah. Bo w końcu każdy ma być sobą na ten sam sposób? Niedorzeczność.
Oj, lemingi drogie.
Tak sobie myślę. Na przykład o opowiadaniach Topora, które polecił mi znajomy. O pracy, którą straciłam, o lenistwie, z którym muszę walczyć, żeby nie być jednym z baranków, który za parę lat stwierdzi, że oprócz stałej pracy, wolnych weekendów, zdolności kredytowej, stałego seksu i tv nic więcej do szczęścia nie potrzebuje.
Wierzę w siebie bardziej niż kiedykolwiek. I myślę, czy nie czas wyjechać.
Wierząc w siebie jestem również samotna, ale staram się nie być desperatką. Desperackie kroki zostawiają za sobą zgliszcza i popioły. Czas dojrzeć. Dojrzeć, nie zdziadzieć za młodu.
Mam ochotę na lody z mcdonalda. Nieustającą ochotę. O której otwierają mcdonald?
Idę ćwiczyć. Biegać? Cokolwiek.
Już swita.
Na czym polega mój problem, czym jest kłoda, którą sama sobie rzucam pod nogi? Hm?
Tak się mówi, żeby zawsze być sobą. Ale jak zaczniesz być w pełni sobą w towarzystwie kogoś o innym rytmie, okazuje się, że ty nie jesteś sobą, że na pewno udajesz, że komplikujesz, blah, blah, blah. Bo w końcu każdy ma być sobą na ten sam sposób? Niedorzeczność.
Oj, lemingi drogie.
Tak sobie myślę. Na przykład o opowiadaniach Topora, które polecił mi znajomy. O pracy, którą straciłam, o lenistwie, z którym muszę walczyć, żeby nie być jednym z baranków, który za parę lat stwierdzi, że oprócz stałej pracy, wolnych weekendów, zdolności kredytowej, stałego seksu i tv nic więcej do szczęścia nie potrzebuje.
Wierzę w siebie bardziej niż kiedykolwiek. I myślę, czy nie czas wyjechać.
Wierząc w siebie jestem również samotna, ale staram się nie być desperatką. Desperackie kroki zostawiają za sobą zgliszcza i popioły. Czas dojrzeć. Dojrzeć, nie zdziadzieć za młodu.
Mam ochotę na lody z mcdonalda. Nieustającą ochotę. O której otwierają mcdonald?
Idę ćwiczyć. Biegać? Cokolwiek.
Już swita.
środa, 1 lipca 2009
Zahuczało i zagrzmiało. Poznałam Kogoś. Wielkimi krokami zbliża się apokaliptyczna katastrofa. W następnym odcinku. Aleksandra załamuje ręce. Aleksandra pochyla głowę nad telefonem i modli się jak przy Ścianie Płaczu. Aleksandra włóczy się po mieście bez celu szukając i tęskniąc za ukochanym, topiąc swe smutki w butelce wódki. Aleksandra wynajmuje prywatnego detektywa by tropić przeszłe związki ukochanego i dowiedzieć się, co poszło nie tak i jak zaradzić temu na przyszłość oraz czy aby ukochany nie ukrywa gdzieś żony i dzieci. Aleksandra rzuca pracę by całymi dniami siedzieć w domu i wyczekiwać ukochanego. Aleksandra nie idzie na studia by poświęcić się badaniom naukowym na temat życia ukochanego w jego naturalnym środowisku. Aleksandra bada granice cierpliwości ukochanego. Aleksandra popełnia rytualne samobójstwo i wykazuje się godnym kobiety okrucieństwem, zostawiając ukochanemu karteczkę z napisem "to WSZYSTKO TWOJA WINA!!!!"
Za oknem robi się jasno. A ja obiecywałam sobie nigdy więcej. Nie potrafię tego kontrolować. Jest mi przykro, bo znowu mam nadzieję, a to przecież wszystko takie proste. Takie zwierzęce. I żaden "Pocałunek" Rodina tego nie zmieni. Tęsknię. W takie dni przychodzi do głowy wszystko, tylko nie pójście do pracy. Może to przynajmniej zajmie mi czymś głowę.
A pracę rzucam. Zmieniam swoje życie znowu. Jak niesamowity jest wpływ ludzi na siebie wzajem, będę to zawsze powtarzać.
"ty masz taką mądrość głupią, niech której wszyscy od ciebie się uczą"
Za oknem robi się jasno. A ja obiecywałam sobie nigdy więcej. Nie potrafię tego kontrolować. Jest mi przykro, bo znowu mam nadzieję, a to przecież wszystko takie proste. Takie zwierzęce. I żaden "Pocałunek" Rodina tego nie zmieni. Tęsknię. W takie dni przychodzi do głowy wszystko, tylko nie pójście do pracy. Może to przynajmniej zajmie mi czymś głowę.
A pracę rzucam. Zmieniam swoje życie znowu. Jak niesamowity jest wpływ ludzi na siebie wzajem, będę to zawsze powtarzać.
"ty masz taką mądrość głupią, niech której wszyscy od ciebie się uczą"
sobota, 20 czerwca 2009
Air on g string
Właśnie tytuł utworu "Air on g string" nabrał dla mnie nowego wydźwięku. Hahaha
Rozgryzienie mojej szefowej jest niemożliwe, gdyż jej humor zmienia się jak pogoda na Jersey, w zależności jedynie od ilości wypitego ginu z tonikiem. Wydaje mi się, że wczoraj się uśmiechnęła, ale być może był to tylko jakiś skurcz twarzy. Biedne stworzenie, ale ja nie moge się litować nad każdym.
Ludzie, którzy tylko oczekują od innych, a nie od siebie, są wiecznie niezadowoleni, nie ma więc sensu starać się ich zaspokoić. Zawsze wierzyłam, że uda mi się przebić przez osłonę wiecznego niezadowolenia "pewnych osób", ale uczę się skupiać na sobie i własnych pragnieniach. Inaczej ja nie będe szczęśliwa, a oni tym bardziej. Kiedyś wierzyłam w moc miłości. Problem polega na tym, że siłę miłości nadaje jej dwubiegunowość, miłość jednostronna to marnotrwienie energii.
Mam niecny plan. Ha! Mam plan moralnie niemoralny. Mam, no nie, tak w zasadzie planem bym tego nie nazwała, bardziej konceptem. A więc koncept jest. Znowu zadać sobie muszę miliardy pytań, z czego najważniejszym jest jak daleko mogę się posunąć? Teraz zyję na adrenalinie. Jak pokochać siebie? Tak szczerze?
Problem polega na tym, że chciałoby się mieć wszystko po najmniejszej linii oporu. Ha, tu cię mam! Ja ostatnio napawam się lenistwem. Dziwne, lenistwo napadło mnie z chwilą podjęcia pracy.
Mój koncept tak dla odmiany zawierał będzie działanie. Życie to nie tylko przenoszenie zielonych foteli.
Rozgryzienie mojej szefowej jest niemożliwe, gdyż jej humor zmienia się jak pogoda na Jersey, w zależności jedynie od ilości wypitego ginu z tonikiem. Wydaje mi się, że wczoraj się uśmiechnęła, ale być może był to tylko jakiś skurcz twarzy. Biedne stworzenie, ale ja nie moge się litować nad każdym.
Ludzie, którzy tylko oczekują od innych, a nie od siebie, są wiecznie niezadowoleni, nie ma więc sensu starać się ich zaspokoić. Zawsze wierzyłam, że uda mi się przebić przez osłonę wiecznego niezadowolenia "pewnych osób", ale uczę się skupiać na sobie i własnych pragnieniach. Inaczej ja nie będe szczęśliwa, a oni tym bardziej. Kiedyś wierzyłam w moc miłości. Problem polega na tym, że siłę miłości nadaje jej dwubiegunowość, miłość jednostronna to marnotrwienie energii.
Mam niecny plan. Ha! Mam plan moralnie niemoralny. Mam, no nie, tak w zasadzie planem bym tego nie nazwała, bardziej konceptem. A więc koncept jest. Znowu zadać sobie muszę miliardy pytań, z czego najważniejszym jest jak daleko mogę się posunąć? Teraz zyję na adrenalinie. Jak pokochać siebie? Tak szczerze?
Problem polega na tym, że chciałoby się mieć wszystko po najmniejszej linii oporu. Ha, tu cię mam! Ja ostatnio napawam się lenistwem. Dziwne, lenistwo napadło mnie z chwilą podjęcia pracy.
Mój koncept tak dla odmiany zawierał będzie działanie. Życie to nie tylko przenoszenie zielonych foteli.
wtorek, 16 czerwca 2009
DO CHUJA WACŁAWA
Swój nowy post rozpoczęłam apostrofą do chuja wacława. Gwoli ścisłości to chuj nazywa się Wacław, nie właściciel. Właściciel bowiem niejedno ma imię. Lub raczej a Imię jego Legion. Nic juz nie rozumiem. Mezczyzni sa okrutni, kobiety sa okrutne.
Wciaz bronic bede teorii, ze czlowiek ma jednak w sobie cos wiecej niz bebechy i poped plciowy.
Ma jeszcze okrucienstwo. Zadne zwierze nie jest zdolne do okrucienstwa. Jestesmy prawie jak przedmioty martwe, ktore sa zdolne regularnie robic nas w wała. Moj komputer, na ten przyklad. Pokpiwa sobie z wartosci, ktora jest moj czas. On sie nigdzie nie spieszy i dlatego mnie rowniez nie powinno sie nigdzie spieszyc.
Taaak, znowu jestem barmanka. Znowu musze znosic wlazenie sobie na glowe. Znowu poznaje czym jest szef, przy ktorym wymysla sie coraz to nowsze, finezyjne mozliwosci zabojstwa.(zabojstwo ze szczegolnym okrucienstwem? a moze raczej zabojstwo ze szczegolna finezja?) Jednak moja lagodna natura nie potrafi nawet osmieszyc i upokorzyc tego, ze tak sie wyraze, niedoruchanego stworzenia, jakim jest moja szefowa. Za delikatna jestem na ten swiat.
Pale djarumy, popijam herbata z liczi zmieszana z wisniowka, slucham cwalowania walkirii i dumam nad rozwalonymi kartkami papieru, ktore nie przedstawiaja soba nic. Ach, no i jak zwykle mysle, gdzie jest to szczescie radosnego wspolzycia fizycznego i psychicznego z druga osoba.
Widzialam dzis tak piekna kobiete, ze myslalam, ze padne do jej stop. Ach, ach, jestem zachwycona, to juz druga w tym miesiacu.
Ach, rada na dzis. Antykoncepcja po jest zla (odjebuje, krotko mowiac) Alkohol jest zly. Ludzie sa zli, zachlanni, egoistyczni. Seks jest dobry i piekne kobiety sa dobre. Bo piekne kobiety to nie ludzie, tylko diably. A diabły są piękne. Any questions?
Jestesmy cywilizacja manipulacji. Widzicie moje ostatnie obsesje?
do dlugiej listy dolaczyly zlo, przemoc, milosc zawsze wszak byla ma obsesja, sily i slabosci czlowieka, pierwotnosc. takie tam
gubie sie w swym czlowieczenstwie, mam dwie twarze i wiele masek, krzycze, placze i nie jestem emo. przed chwila plakalam do utowru "air on the g string", wczoraj plakalam na filmie antychryst. musialam sie napic po obejrzeniu filmu, to chyba najlepsza recenzja. ale rozni ludzie, rozne potrzeby i rozne wrazliwosci i to ejst dobre, badzmy rozni, roznorodnosc jest swiatynia sztuki, vive la diversite. czy jakos tak.
mysle, czy uczucia maja w sobie cos glebszego, czy jest jakas prawda, czy wszystko jest wielka Czarna Dupą? Czy umysł myśli sam siebie? Ach, nikt mi nie powie, że to jest wszystko proste. Możesz myśleć, że jest, ale to tylko Twoja metoda na obronę przed ilością bodźców, percepcja selektywna. Artyści i schizofrenicy mają zaburzone filtry percepcji, dlatego wszyscy tu są szaleńcami. Welcome to my world.
Schematy mnie rozwalają wewnętrznie.
Pracuje nad wypracowaniem poczucia wlasnej wartosci. I nad opanowaniem nudnosci, ktore nachodza przy kazdej przeszkodzie. W moich zylach plynie adrenalina i jestem nieobliczalna, to nie jest fajne. Nie dziwie sie, ze faceci nie chca zostac dluzej przy dziewczynie, ktora dzisiaj moze pisac wiersze a jutro wyjechac do timbuktu. Nie pojsc do pracy, bo wlasnie dzisiaj miala ochote zobaczyc morze.
Wam czasem nie przypominaja sie liscie drzew z dziecinstwa, przez ktore przebija swiatlo popoludniowego slonca? Albo kraina, z ktorej przyszlo wszytsko, ktora zostala nam zabrana? Skad te poczucia sa takie silne? czemu ja musze czuc takie rzeczy az tak wyraznie? Nie wybralam sobie tego, czemu mam to tlumic? ludzie pytaja o co chodzi. o co chodzi? chodzi o poczucie czegos co jest ogromne mimo ze rowna sie z malym paznokciem. cos co jest blisko i daleko, cos o cyzm mowi morze podczas sztormu. odgrodzilismy sie. tak strasznie nie chcemy przyznawac sie do wrazliwosci. Wiecie glupcy? Jak ciezko jest byc tak odartym przed samym soba? Jak starsznie jest byc tak okropnie szczerym wobec siebie, a jakze smiesznie widziec, jak wy jeszcze trwacie w klamstwie. I przerazajace jest obserwowanie swoich wlasnych poczynan jak przez dziurke od klucza, wiedzac dokladnie co sie dzieje, dokad prowadzi i nie moc zrobic nic, by uwolnic sie od schematow, od instynktow, od wyuczonych poz, zachowan, nie umiesz juz znalezc swojej prawdziwej twarzy w gaszczu masek. Tak strasznie sie boje. To taki zaklety krag. Chcialabym umiec odpowiedziec sobie na pytanie, ktore zadal mi kiedys jeden z moich kochankow. Madry facet. Kiepski w lozku. Ale to juz niewazne. Uwazal, ze wie juz wszystko, nie wiem, zawsze mam szczescie do takich elementow, czy to maja lat 20 czy 50, ciekawe, ktora z moich masek ich przyciaga. Spytal, czego najbardziej sie boje. Ja prosze panstwa umarlam. Nie mam pojecia. To znaczy mam uczucie, nie potrafie wyjasnic, czego sie boje. Chyba...strachu?
Badam granice szczerosci
Badam granice ryzyka.
W jaki sposob mozna zarabiac na tym, bym mogla w pelni poswiecic sie swojej misji nie baczac na nieistotne dzialania zarobkowe?
Badam granice pokory.
Liczę do 10, rozmawiając z szefową. Właściwie zaczynam już liczyć, gdy tylko ją zobaczę. To jest smutne, ale denerwujące.
Granice przywiazania.
Granice milosci
Ja teraz bardzo nie potrafię rysować i bardzo nie potrafię tańczyć. I bardzo chcę robić obie te rzeczy. Bardzo tęsknię za tańcem. Chce mi się wyć. Zaraz zrobię coś istotnego. Szlag mnie trafi.
Ludzkie maniery doprowadzają mnie do szaleństwa. Moje też, bo je widze, ale nie wiem, jak się ich pozbyć. Ja nie chcę być postrzegana jako. ja chcę być poznawana. PROCES!!!!
Do kurwy nędzy.
Jest mi tak rozpaczliwie smutno.
Ciekawe, że krzyk obrazuje wszystko.
Kupię perukę. Bo fajnie jest się przebierać. Ja zmierzam gdzieś na deski sceniczne i do galerii, nie wiem jeszcze. Wkurzają mnie gówniarze podjarani tatuażami, którzy robią coś, bo to jest zajebiste. Chociaż może ja patrzę na to zbyt poetycko.Jal zwykle. I ta poetyka przeszkadza mi zrobić cokolwiek.
Umieram już i moja wiśniówka stygnie.
gdzie te chłopy.
Faceci wolą dziewczyny bez jaj. Mentalne jaja mam tu na myśli. Bo są bezpieczne. Bo przy nich czują się dowartościowani. Taka obserwacja wstępna. A jeśli natrafią na ciężki orzech do zgryzienia, to ich celem jest taką kobietę upokorzyć i pokazać, że nie ma prawa być silna.
Dobrze, idę, bo dochodzę do pochopnych i strasznych oraz być może, co gorsza prawdziwych wniosków.
Niech moc manipulacji będzie z wami.
Wciaz bronic bede teorii, ze czlowiek ma jednak w sobie cos wiecej niz bebechy i poped plciowy.
Ma jeszcze okrucienstwo. Zadne zwierze nie jest zdolne do okrucienstwa. Jestesmy prawie jak przedmioty martwe, ktore sa zdolne regularnie robic nas w wała. Moj komputer, na ten przyklad. Pokpiwa sobie z wartosci, ktora jest moj czas. On sie nigdzie nie spieszy i dlatego mnie rowniez nie powinno sie nigdzie spieszyc.
Taaak, znowu jestem barmanka. Znowu musze znosic wlazenie sobie na glowe. Znowu poznaje czym jest szef, przy ktorym wymysla sie coraz to nowsze, finezyjne mozliwosci zabojstwa.(zabojstwo ze szczegolnym okrucienstwem? a moze raczej zabojstwo ze szczegolna finezja?) Jednak moja lagodna natura nie potrafi nawet osmieszyc i upokorzyc tego, ze tak sie wyraze, niedoruchanego stworzenia, jakim jest moja szefowa. Za delikatna jestem na ten swiat.
Pale djarumy, popijam herbata z liczi zmieszana z wisniowka, slucham cwalowania walkirii i dumam nad rozwalonymi kartkami papieru, ktore nie przedstawiaja soba nic. Ach, no i jak zwykle mysle, gdzie jest to szczescie radosnego wspolzycia fizycznego i psychicznego z druga osoba.
Widzialam dzis tak piekna kobiete, ze myslalam, ze padne do jej stop. Ach, ach, jestem zachwycona, to juz druga w tym miesiacu.
Ach, rada na dzis. Antykoncepcja po jest zla (odjebuje, krotko mowiac) Alkohol jest zly. Ludzie sa zli, zachlanni, egoistyczni. Seks jest dobry i piekne kobiety sa dobre. Bo piekne kobiety to nie ludzie, tylko diably. A diabły są piękne. Any questions?
Jestesmy cywilizacja manipulacji. Widzicie moje ostatnie obsesje?
do dlugiej listy dolaczyly zlo, przemoc, milosc zawsze wszak byla ma obsesja, sily i slabosci czlowieka, pierwotnosc. takie tam
gubie sie w swym czlowieczenstwie, mam dwie twarze i wiele masek, krzycze, placze i nie jestem emo. przed chwila plakalam do utowru "air on the g string", wczoraj plakalam na filmie antychryst. musialam sie napic po obejrzeniu filmu, to chyba najlepsza recenzja. ale rozni ludzie, rozne potrzeby i rozne wrazliwosci i to ejst dobre, badzmy rozni, roznorodnosc jest swiatynia sztuki, vive la diversite. czy jakos tak.
mysle, czy uczucia maja w sobie cos glebszego, czy jest jakas prawda, czy wszystko jest wielka Czarna Dupą? Czy umysł myśli sam siebie? Ach, nikt mi nie powie, że to jest wszystko proste. Możesz myśleć, że jest, ale to tylko Twoja metoda na obronę przed ilością bodźców, percepcja selektywna. Artyści i schizofrenicy mają zaburzone filtry percepcji, dlatego wszyscy tu są szaleńcami. Welcome to my world.
Schematy mnie rozwalają wewnętrznie.
Pracuje nad wypracowaniem poczucia wlasnej wartosci. I nad opanowaniem nudnosci, ktore nachodza przy kazdej przeszkodzie. W moich zylach plynie adrenalina i jestem nieobliczalna, to nie jest fajne. Nie dziwie sie, ze faceci nie chca zostac dluzej przy dziewczynie, ktora dzisiaj moze pisac wiersze a jutro wyjechac do timbuktu. Nie pojsc do pracy, bo wlasnie dzisiaj miala ochote zobaczyc morze.
Wam czasem nie przypominaja sie liscie drzew z dziecinstwa, przez ktore przebija swiatlo popoludniowego slonca? Albo kraina, z ktorej przyszlo wszytsko, ktora zostala nam zabrana? Skad te poczucia sa takie silne? czemu ja musze czuc takie rzeczy az tak wyraznie? Nie wybralam sobie tego, czemu mam to tlumic? ludzie pytaja o co chodzi. o co chodzi? chodzi o poczucie czegos co jest ogromne mimo ze rowna sie z malym paznokciem. cos co jest blisko i daleko, cos o cyzm mowi morze podczas sztormu. odgrodzilismy sie. tak strasznie nie chcemy przyznawac sie do wrazliwosci. Wiecie glupcy? Jak ciezko jest byc tak odartym przed samym soba? Jak starsznie jest byc tak okropnie szczerym wobec siebie, a jakze smiesznie widziec, jak wy jeszcze trwacie w klamstwie. I przerazajace jest obserwowanie swoich wlasnych poczynan jak przez dziurke od klucza, wiedzac dokladnie co sie dzieje, dokad prowadzi i nie moc zrobic nic, by uwolnic sie od schematow, od instynktow, od wyuczonych poz, zachowan, nie umiesz juz znalezc swojej prawdziwej twarzy w gaszczu masek. Tak strasznie sie boje. To taki zaklety krag. Chcialabym umiec odpowiedziec sobie na pytanie, ktore zadal mi kiedys jeden z moich kochankow. Madry facet. Kiepski w lozku. Ale to juz niewazne. Uwazal, ze wie juz wszystko, nie wiem, zawsze mam szczescie do takich elementow, czy to maja lat 20 czy 50, ciekawe, ktora z moich masek ich przyciaga. Spytal, czego najbardziej sie boje. Ja prosze panstwa umarlam. Nie mam pojecia. To znaczy mam uczucie, nie potrafie wyjasnic, czego sie boje. Chyba...strachu?
Badam granice szczerosci
Badam granice ryzyka.
W jaki sposob mozna zarabiac na tym, bym mogla w pelni poswiecic sie swojej misji nie baczac na nieistotne dzialania zarobkowe?
Badam granice pokory.
Liczę do 10, rozmawiając z szefową. Właściwie zaczynam już liczyć, gdy tylko ją zobaczę. To jest smutne, ale denerwujące.
Granice przywiazania.
Granice milosci
Ja teraz bardzo nie potrafię rysować i bardzo nie potrafię tańczyć. I bardzo chcę robić obie te rzeczy. Bardzo tęsknię za tańcem. Chce mi się wyć. Zaraz zrobię coś istotnego. Szlag mnie trafi.
Ludzkie maniery doprowadzają mnie do szaleństwa. Moje też, bo je widze, ale nie wiem, jak się ich pozbyć. Ja nie chcę być postrzegana jako. ja chcę być poznawana. PROCES!!!!
Do kurwy nędzy.
Jest mi tak rozpaczliwie smutno.
Ciekawe, że krzyk obrazuje wszystko.
Kupię perukę. Bo fajnie jest się przebierać. Ja zmierzam gdzieś na deski sceniczne i do galerii, nie wiem jeszcze. Wkurzają mnie gówniarze podjarani tatuażami, którzy robią coś, bo to jest zajebiste. Chociaż może ja patrzę na to zbyt poetycko.Jal zwykle. I ta poetyka przeszkadza mi zrobić cokolwiek.
Umieram już i moja wiśniówka stygnie.
gdzie te chłopy.
Faceci wolą dziewczyny bez jaj. Mentalne jaja mam tu na myśli. Bo są bezpieczne. Bo przy nich czują się dowartościowani. Taka obserwacja wstępna. A jeśli natrafią na ciężki orzech do zgryzienia, to ich celem jest taką kobietę upokorzyć i pokazać, że nie ma prawa być silna.
Dobrze, idę, bo dochodzę do pochopnych i strasznych oraz być może, co gorsza prawdziwych wniosków.
Niech moc manipulacji będzie z wami.
środa, 10 czerwca 2009
Co mnie pochłania? Przeprowadzka i urządzanie pokoju. Ostatnio w pokoju pojawił się mój szczur, stara walizka i maska z piórami.
Nowa praca. Podoba mi się funkcja barmana. Przygotowywanie i picie alkoholu to swego rodzaju sztuka. Coś pięknego. Ponadto zdobywam wiedzę, którą juz wkrótce wykorzystam wedle własnego planu.
Nigdy nie zarobisz więcej niż swój szef. Dlatego będę swym własnym szefem.
Przygotowuję portfolio. Ot co. To pochłania mnie niewystarczająco, to znaczy nie na tyle, by coś Powstało. Raczej, by powstało. Twarze, duzo twarzy. Fascynują mnie. Tak, prawie jak lustra. Właściwie bardziej, bo lustra są po to, by ukazywać odbicie twarzy. Uwielbiam twarze stare, pomarszczone, zniekształcone w różnoraki sposób. Są jak drzewa.
Uwielbiam również inteligentnych ludzi, choć nieco drażnią mnie ich gierki. Uch och, coś strasznego, ci ludzie.
Właściwie piszę bloga, by nabrać nawyku pisania, tak jak nabieram nawyku rysowania. I tak nikt tego nie czyta i ja - ja jakoś wcale się nie dziwię.
Chciałabym pozostać nieporuszona przez wieki.
Nowa praca. Podoba mi się funkcja barmana. Przygotowywanie i picie alkoholu to swego rodzaju sztuka. Coś pięknego. Ponadto zdobywam wiedzę, którą juz wkrótce wykorzystam wedle własnego planu.
Nigdy nie zarobisz więcej niż swój szef. Dlatego będę swym własnym szefem.
Przygotowuję portfolio. Ot co. To pochłania mnie niewystarczająco, to znaczy nie na tyle, by coś Powstało. Raczej, by powstało. Twarze, duzo twarzy. Fascynują mnie. Tak, prawie jak lustra. Właściwie bardziej, bo lustra są po to, by ukazywać odbicie twarzy. Uwielbiam twarze stare, pomarszczone, zniekształcone w różnoraki sposób. Są jak drzewa.
Uwielbiam również inteligentnych ludzi, choć nieco drażnią mnie ich gierki. Uch och, coś strasznego, ci ludzie.
Właściwie piszę bloga, by nabrać nawyku pisania, tak jak nabieram nawyku rysowania. I tak nikt tego nie czyta i ja - ja jakoś wcale się nie dziwię.
Chciałabym pozostać nieporuszona przez wieki.
poniedziałek, 8 czerwca 2009
Lustra, lustra, jeszcze więcej luster. W moim pokoju jest ich, póki co, pięć. Uwielbiam te okna do innego wymiaru. Lustra, maski i kostiumy.
Jakiś czas temu wpadła mi w ręce "The mammoth book of Erotic Women in photographs". Z początku nie byłam do niej przekonana, później stwierdziłam, że dam jej szansę i teraz odkrywam wciąż coś nowego. Podobnie jak w malarstwie surrealistycznym, które straszyło oczywistością absurdu.
Dużą część czasu muszę poświęcić szczegółom, które tak szybko umykają mej uwadze. We wszystkim co robię, teraz chodzi mi o rysunek i malarstwo. Pędzla nie dotykałam juz ponad rok, zresztą moje skzolenia w tej dziedzinie uważam za ułomne i zalosne. Nie zdołałam nauczyć się precyzji i pewności ruchów pędzla. Anatomia wciąż jest dla mnie czymś nieoczywistym i za to właśnie mam zamiar się zabrać. Żadna Akademia mnie tego nie nauczy, jeśli nie będę w stanie wykrzesać z siebie odpowiednich pokładów samodyscypliny i wizualnej szczerości.Byc moze przyjdzie jeszcze czas na studia.
Alkohol jest zły. Jest zły dla mnie. Nie potrafię pić tak, by nie odsłaniać się. Miłe złego początki, ale koniec żałosny. Kurwa żesz mać, znowu narobiłam bigosu, tym razem sporego. W tym momencie można albo brnąć w to dalej, albo przyznać się, że alkohol wymył resztki szarych komórek z mojego zmęczonego mózgu i wyprzeć się wszystkiego. Muszę wziąć odpowiedzialność również za moje pijackie wybryki, nie ja pierwsza muszę się z czegoś tłumaczyć. Do dzieła. Jak daleko można pójść w najciemniejsze strony swojej duszy? Nie miałam zamiaru ich odkrywać. Czy to moja wina, że tak właśnie...tak zdarzyło mi się myśleć? Chrześcijanin dokonałby samospalenia albo wstąpił do zakonu.. Ja mogę najwyżej spalić się ze wstydu. O Królewno Naiwności.
Jakiś czas temu wpadła mi w ręce "The mammoth book of Erotic Women in photographs". Z początku nie byłam do niej przekonana, później stwierdziłam, że dam jej szansę i teraz odkrywam wciąż coś nowego. Podobnie jak w malarstwie surrealistycznym, które straszyło oczywistością absurdu.
Dużą część czasu muszę poświęcić szczegółom, które tak szybko umykają mej uwadze. We wszystkim co robię, teraz chodzi mi o rysunek i malarstwo. Pędzla nie dotykałam juz ponad rok, zresztą moje skzolenia w tej dziedzinie uważam za ułomne i zalosne. Nie zdołałam nauczyć się precyzji i pewności ruchów pędzla. Anatomia wciąż jest dla mnie czymś nieoczywistym i za to właśnie mam zamiar się zabrać. Żadna Akademia mnie tego nie nauczy, jeśli nie będę w stanie wykrzesać z siebie odpowiednich pokładów samodyscypliny i wizualnej szczerości.Byc moze przyjdzie jeszcze czas na studia.
Alkohol jest zły. Jest zły dla mnie. Nie potrafię pić tak, by nie odsłaniać się. Miłe złego początki, ale koniec żałosny. Kurwa żesz mać, znowu narobiłam bigosu, tym razem sporego. W tym momencie można albo brnąć w to dalej, albo przyznać się, że alkohol wymył resztki szarych komórek z mojego zmęczonego mózgu i wyprzeć się wszystkiego. Muszę wziąć odpowiedzialność również za moje pijackie wybryki, nie ja pierwsza muszę się z czegoś tłumaczyć. Do dzieła. Jak daleko można pójść w najciemniejsze strony swojej duszy? Nie miałam zamiaru ich odkrywać. Czy to moja wina, że tak właśnie...tak zdarzyło mi się myśleć? Chrześcijanin dokonałby samospalenia albo wstąpił do zakonu.. Ja mogę najwyżej spalić się ze wstydu. O Królewno Naiwności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
