niedziela, 5 lipca 2009

Jest czwarta w nocy, piszę przez chwilę...

Jest czwarta w nocy, piszę przez chwilę...

Na czym polega mój problem, czym jest kłoda, którą sama sobie rzucam pod nogi? Hm?

Tak się mówi, żeby zawsze być sobą. Ale jak zaczniesz być w pełni sobą w towarzystwie kogoś o innym rytmie, okazuje się, że ty nie jesteś sobą, że na pewno udajesz, że komplikujesz, blah, blah, blah. Bo w końcu każdy ma być sobą na ten sam sposób? Niedorzeczność.

Oj, lemingi drogie.

Tak sobie myślę. Na przykład o opowiadaniach Topora, które polecił mi znajomy. O pracy, którą straciłam, o lenistwie, z którym muszę walczyć, żeby nie być jednym z baranków, który za parę lat stwierdzi, że oprócz stałej pracy, wolnych weekendów, zdolności kredytowej, stałego seksu i tv nic więcej do szczęścia nie potrzebuje.

Wierzę w siebie bardziej niż kiedykolwiek. I myślę, czy nie czas wyjechać.
Wierząc w siebie jestem również samotna, ale staram się nie być desperatką. Desperackie kroki zostawiają za sobą zgliszcza i popioły. Czas dojrzeć. Dojrzeć, nie zdziadzieć za młodu.

Mam ochotę na lody z mcdonalda. Nieustającą ochotę. O której otwierają mcdonald?
Idę ćwiczyć. Biegać? Cokolwiek.

Już swita.

1 komentarz:

  1. to jest dobre, czas napisania posta: 18:59 :D
    właśnie czytam topora, chimerycznego lokatora. całkiem inne niż film ;)

    OdpowiedzUsuń