środa, 1 lipca 2009

Zahuczało i zagrzmiało. Poznałam Kogoś. Wielkimi krokami zbliża się apokaliptyczna katastrofa. W następnym odcinku. Aleksandra załamuje ręce. Aleksandra pochyla głowę nad telefonem i modli się jak przy Ścianie Płaczu. Aleksandra włóczy się po mieście bez celu szukając i tęskniąc za ukochanym, topiąc swe smutki w butelce wódki. Aleksandra wynajmuje prywatnego detektywa by tropić przeszłe związki ukochanego i dowiedzieć się, co poszło nie tak i jak zaradzić temu na przyszłość oraz czy aby ukochany nie ukrywa gdzieś żony i dzieci. Aleksandra rzuca pracę by całymi dniami siedzieć w domu i wyczekiwać ukochanego. Aleksandra nie idzie na studia by poświęcić się badaniom naukowym na temat życia ukochanego w jego naturalnym środowisku. Aleksandra bada granice cierpliwości ukochanego. Aleksandra popełnia rytualne samobójstwo i wykazuje się godnym kobiety okrucieństwem, zostawiając ukochanemu karteczkę z napisem "to WSZYSTKO TWOJA WINA!!!!"

Za oknem robi się jasno. A ja obiecywałam sobie nigdy więcej. Nie potrafię tego kontrolować. Jest mi przykro, bo znowu mam nadzieję, a to przecież wszystko takie proste. Takie zwierzęce. I żaden "Pocałunek" Rodina tego nie zmieni. Tęsknię. W takie dni przychodzi do głowy wszystko, tylko nie pójście do pracy. Może to przynajmniej zajmie mi czymś głowę.

A pracę rzucam. Zmieniam swoje życie znowu. Jak niesamowity jest wpływ ludzi na siebie wzajem, będę to zawsze powtarzać.

"ty masz taką mądrość głupią, niech której wszyscy od ciebie się uczą"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz