Swój nowy post rozpoczęłam apostrofą do chuja wacława. Gwoli ścisłości to chuj nazywa się Wacław, nie właściciel. Właściciel bowiem niejedno ma imię. Lub raczej a Imię jego Legion. Nic juz nie rozumiem. Mezczyzni sa okrutni, kobiety sa okrutne.
Wciaz bronic bede teorii, ze czlowiek ma jednak w sobie cos wiecej niz bebechy i poped plciowy.
Ma jeszcze okrucienstwo. Zadne zwierze nie jest zdolne do okrucienstwa. Jestesmy prawie jak przedmioty martwe, ktore sa zdolne regularnie robic nas w wała. Moj komputer, na ten przyklad. Pokpiwa sobie z wartosci, ktora jest moj czas. On sie nigdzie nie spieszy i dlatego mnie rowniez nie powinno sie nigdzie spieszyc.
Taaak, znowu jestem barmanka. Znowu musze znosic wlazenie sobie na glowe. Znowu poznaje czym jest szef, przy ktorym wymysla sie coraz to nowsze, finezyjne mozliwosci zabojstwa.(zabojstwo ze szczegolnym okrucienstwem? a moze raczej zabojstwo ze szczegolna finezja?) Jednak moja lagodna natura nie potrafi nawet osmieszyc i upokorzyc tego, ze tak sie wyraze, niedoruchanego stworzenia, jakim jest moja szefowa. Za delikatna jestem na ten swiat.
Pale djarumy, popijam herbata z liczi zmieszana z wisniowka, slucham cwalowania walkirii i dumam nad rozwalonymi kartkami papieru, ktore nie przedstawiaja soba nic. Ach, no i jak zwykle mysle, gdzie jest to szczescie radosnego wspolzycia fizycznego i psychicznego z druga osoba.
Widzialam dzis tak piekna kobiete, ze myslalam, ze padne do jej stop. Ach, ach, jestem zachwycona, to juz druga w tym miesiacu.
Ach, rada na dzis. Antykoncepcja po jest zla (odjebuje, krotko mowiac) Alkohol jest zly. Ludzie sa zli, zachlanni, egoistyczni. Seks jest dobry i piekne kobiety sa dobre. Bo piekne kobiety to nie ludzie, tylko diably. A diabły są piękne. Any questions?
Jestesmy cywilizacja manipulacji. Widzicie moje ostatnie obsesje?
do dlugiej listy dolaczyly zlo, przemoc, milosc zawsze wszak byla ma obsesja, sily i slabosci czlowieka, pierwotnosc. takie tam
gubie sie w swym czlowieczenstwie, mam dwie twarze i wiele masek, krzycze, placze i nie jestem emo. przed chwila plakalam do utowru "air on the g string", wczoraj plakalam na filmie antychryst. musialam sie napic po obejrzeniu filmu, to chyba najlepsza recenzja. ale rozni ludzie, rozne potrzeby i rozne wrazliwosci i to ejst dobre, badzmy rozni, roznorodnosc jest swiatynia sztuki, vive la diversite. czy jakos tak.
mysle, czy uczucia maja w sobie cos glebszego, czy jest jakas prawda, czy wszystko jest wielka Czarna Dupą? Czy umysł myśli sam siebie? Ach, nikt mi nie powie, że to jest wszystko proste. Możesz myśleć, że jest, ale to tylko Twoja metoda na obronę przed ilością bodźców, percepcja selektywna. Artyści i schizofrenicy mają zaburzone filtry percepcji, dlatego wszyscy tu są szaleńcami. Welcome to my world.
Schematy mnie rozwalają wewnętrznie.
Pracuje nad wypracowaniem poczucia wlasnej wartosci. I nad opanowaniem nudnosci, ktore nachodza przy kazdej przeszkodzie. W moich zylach plynie adrenalina i jestem nieobliczalna, to nie jest fajne. Nie dziwie sie, ze faceci nie chca zostac dluzej przy dziewczynie, ktora dzisiaj moze pisac wiersze a jutro wyjechac do timbuktu. Nie pojsc do pracy, bo wlasnie dzisiaj miala ochote zobaczyc morze.
Wam czasem nie przypominaja sie liscie drzew z dziecinstwa, przez ktore przebija swiatlo popoludniowego slonca? Albo kraina, z ktorej przyszlo wszytsko, ktora zostala nam zabrana? Skad te poczucia sa takie silne? czemu ja musze czuc takie rzeczy az tak wyraznie? Nie wybralam sobie tego, czemu mam to tlumic? ludzie pytaja o co chodzi. o co chodzi? chodzi o poczucie czegos co jest ogromne mimo ze rowna sie z malym paznokciem. cos co jest blisko i daleko, cos o cyzm mowi morze podczas sztormu. odgrodzilismy sie. tak strasznie nie chcemy przyznawac sie do wrazliwosci. Wiecie glupcy? Jak ciezko jest byc tak odartym przed samym soba? Jak starsznie jest byc tak okropnie szczerym wobec siebie, a jakze smiesznie widziec, jak wy jeszcze trwacie w klamstwie. I przerazajace jest obserwowanie swoich wlasnych poczynan jak przez dziurke od klucza, wiedzac dokladnie co sie dzieje, dokad prowadzi i nie moc zrobic nic, by uwolnic sie od schematow, od instynktow, od wyuczonych poz, zachowan, nie umiesz juz znalezc swojej prawdziwej twarzy w gaszczu masek. Tak strasznie sie boje. To taki zaklety krag. Chcialabym umiec odpowiedziec sobie na pytanie, ktore zadal mi kiedys jeden z moich kochankow. Madry facet. Kiepski w lozku. Ale to juz niewazne. Uwazal, ze wie juz wszystko, nie wiem, zawsze mam szczescie do takich elementow, czy to maja lat 20 czy 50, ciekawe, ktora z moich masek ich przyciaga. Spytal, czego najbardziej sie boje. Ja prosze panstwa umarlam. Nie mam pojecia. To znaczy mam uczucie, nie potrafie wyjasnic, czego sie boje. Chyba...strachu?
Badam granice szczerosci
Badam granice ryzyka.
W jaki sposob mozna zarabiac na tym, bym mogla w pelni poswiecic sie swojej misji nie baczac na nieistotne dzialania zarobkowe?
Badam granice pokory.
Liczę do 10, rozmawiając z szefową. Właściwie zaczynam już liczyć, gdy tylko ją zobaczę. To jest smutne, ale denerwujące.
Granice przywiazania.
Granice milosci
Ja teraz bardzo nie potrafię rysować i bardzo nie potrafię tańczyć. I bardzo chcę robić obie te rzeczy. Bardzo tęsknię za tańcem. Chce mi się wyć. Zaraz zrobię coś istotnego. Szlag mnie trafi.
Ludzkie maniery doprowadzają mnie do szaleństwa. Moje też, bo je widze, ale nie wiem, jak się ich pozbyć. Ja nie chcę być postrzegana jako. ja chcę być poznawana. PROCES!!!!
Do kurwy nędzy.
Jest mi tak rozpaczliwie smutno.
Ciekawe, że krzyk obrazuje wszystko.
Kupię perukę. Bo fajnie jest się przebierać. Ja zmierzam gdzieś na deski sceniczne i do galerii, nie wiem jeszcze. Wkurzają mnie gówniarze podjarani tatuażami, którzy robią coś, bo to jest zajebiste. Chociaż może ja patrzę na to zbyt poetycko.Jal zwykle. I ta poetyka przeszkadza mi zrobić cokolwiek.
Umieram już i moja wiśniówka stygnie.
gdzie te chłopy.
Faceci wolą dziewczyny bez jaj. Mentalne jaja mam tu na myśli. Bo są bezpieczne. Bo przy nich czują się dowartościowani. Taka obserwacja wstępna. A jeśli natrafią na ciężki orzech do zgryzienia, to ich celem jest taką kobietę upokorzyć i pokazać, że nie ma prawa być silna.
Dobrze, idę, bo dochodzę do pochopnych i strasznych oraz być może, co gorsza prawdziwych wniosków.
Niech moc manipulacji będzie z wami.
wtorek, 16 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Genialnie się czyta Twoje posty, ale odpisywanie na nie jest niemalże niemożliwe. Nie wiem. Chciałbym podyskutować. Albo może porozmawiać. Ale zastanawiam się, czy piszesz po to, żeby rozmawiać? Czy tylko, żeby wyrazić?
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, czy faktycznie, tak jak mówisz tylko okłamuję siebie w tych chwilach, gdy czuję, że wszystko jest proste. Nie sądzę, bo zawsze, gdy nadchodzi, to uczucie jest większe ode mnie. Mam wrażenie, że kłamstwa zawsze są mniejsze.
Miłego dnia.
Artur.
Czołem :) Dzięki za zainteresowanie. Jak widzisz, następują różne zmiany w moim życiu. Na pewno nie piszę TYLKO po to, by wyrazić swoje uczucia i na tym zakończyć, bo jestem otwarta na wszelkiego rodzaju dyskusje, aczkolwiek są wśród nich takie, które donikąd nie prowadzą i prowokują tylko powtarzanie frazesów. Coś w stylu czy bóg istnieje i dlaczego nie.xD Never ending story. Czasem nie ma okazji, żeby na spokojnie coś przekazać i wtedy piszę. Również dlatego, by rozgrzać się przed poważniejszym pisaniem, jeśli takowe nastąpi. pozdrawiam ciepło:*
OdpowiedzUsuń