Opowiem co następuje. Niedawno się przeprowadziłam. Mój tymczasowy współlokator właśnie przewraca się przez sen na drugi bok, a ja siedząc na łóżku usiłuję nawiązać kontakt z moim dawnym literackim znajomym, szukając jednocześnie sensu przy dźwiękach muzyki z filmu "Requiem dla snu" (zmusza mnie do płaczu to skrzypcowe zawodzenie) Jest to moment życia o nazwie czwarty czerwca dwa tysiące dziewiątego godzina trzecia zero zero. Mam niecałe dwadzieścia lat. Kiedys postanowiłam napisac historię, bądż historie mojego życia oddtwarzając wszystko wstecz. W efekcie otrzymalibyśmy film ze mną w roli głównej puszczony od tyłu. Na szczęście, to nie ta chwila. Mój szczur siedzi samotny w klatce na drugim końcu Katowic i gorączkowo obmyśla plan ucieczki. Muszę poświęcać biedakowi więcej czasu.
Myśle, czy w ogóle warto tworzyć coś bezwartościowego. Bo przecież - jakie szanse ma ten blog na zmienienie czyjegoś życia? Chciałabym dawać ludziom szczęście, chciałabym umieć zmieniać ten drobny szczegół w ich umyśle, dzięki czemu sami by do tego szczęścia doszli. Dzięki czemu w ogóle by tego szczęścia chcieli.
Jestem artystką. Artysta to poszukiwacz. Artysta to wędrowiec. Złodziej czasu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz